piątek, 31 październik 2008
Pamiętaj, że możesz rozpowszechniać ten post oraz dokonywać jego przedruku, nie zmieniając jego treści, ale z zaznaczeniem oryginalnego pochodzenia w formie linku.
środa, 29 październik 2008
E-gold już nie jest ostoją oszustów

W momencie ogłoszenia przez E-gold wprowadzania programu weryfikacji kont złota, praktycznie wszystkie HYIPy masowo zrezygnowały z tego systemu płatności. Na wielu forach dyskusyjnych prowadzono rozmowy na temat nowego oblicza systemu e-gold. Wiadomo było, że będzie trzeba przesłać skan dowodu osobistego lub innego dokumentu ze zdjęciem. Jednak pojawiło się pewne zaskoczenie.Od dwóch tygodni można nadsyłać do e-gold dane weryfikacyjne. Konto każdego użytkownika, który nie przeprowadził jeszcze weryfikacji jest zawieszone o czym można się przekonać po zalogowaniu. Na zdjęciu obok zamieściłem screen widoku mojego konta prezentujący informacje o postępie weryfikacyjnym. Elementem, który przyciągnął moją uwagę jest Personal ID Tax Number, czyli po prostu numer NIP. Po kliknięciu w odpowiedni link można wprowadzić ten numer oraz nazwę kraju właściwego dla miejsca zamieszkania podatnika. Nie wiem, czy e-gold zamierza odprowadzać podatki, ale na pewno żądanie podania NIPu nie napawa optymizmem. E-gold upodabnia się do systemu MoneyBookers oraz Paypal, ale przecież one nie wymagają podawania numeru identyfikacji podatkowej. Tak czy inaczej po takim zabiegu żaden HYIPer już na pewno nie skorzysta z e-gold. Konta złota są azylami chroniącymi pieniądze inwestorów przed fiskusem, dlatego większość aktywnych dotąd kont e-gold przestaje być używana na rzecz sukcesora e-gold - Liberty Reserve.
Etykiety: Wirtualne płatności
niedziela, 26 październik 2008
Social lending - szansa na zysk czy stratę?
Social lending to pożyczki bezpośrednie udzielane sobie nawzajem przez internautów, kojarzonych za pomocą specjalnych platform serwisowych. W Polsce działają trzy popularne serwisy pożyczkowe za pomocą, których każdy ma szansę zebrania pieniędzy na określony cel. Tymi serwisami są - Monetto.pl, Finansowo.pl oraz Kokos.pl. Platformy pożyczkowe stwarzają nie tylko szansę zdobywania kapitału, ale również jego pomnażania. Oprocentowanie pożyczek jest dość wysokie i może osiągnąć poziom nawet czterokrotności stopy lombardowej NBP. Pożyczkodawcy teoretycznie mogą otrzymywać nawet 30% odsetek od wartości pożyczki. Wysokość oprocentowania jest rekompensatą za zwiększone ryzyko podejmowane przez inwestorów niż przez banki podczas dokonywania decyzji o pożyczeniu pieniędzy.
Sam zamysł social lending oparty jest na strategii win-win (wszyscy wygrywają), ponieważ pożyczkobiorcy mogą uzyskać finansowanie, a pożyczkodawcy pomnożyć kapitał. Social lending stanowi idealną alternatywę kredytowo-pożyczkową w przypadku braku akceptowalnej przez banki zdolności kredytowej.
Jako, że interesują mnie wszelkie formy robienia pieniędzy za pomocą pieniędzy, omówię systemy pożyczek bezpośrednich od strony pożyczkodawców, bo to oni są najbardziej narażeni na działanie potencjalnych oszustów.
Platformy WWW nie ponoszą praktycznie żadnego ryzyka związanego z możliwością utraty kapitału. Serwisy te wyłącznie pośredniczą w przepływie pieniędzy. Umowa pożyczki zawierana jest pomiędzy osobami fizycznymi, czyli wszelkie problemy z windykacją należności leżą w gestii inwestora. W internecie można znaleźć wiele artykułów na temat odsetku niespłacanych należności, który wynosi rzekomo 0,5%. Okazuje się, że odsetek nieodzyskanych wierzytelności może sięgać nawet 30% przy większych sumach. Serwisy pożyczkowe co prawda oferują usługi firm windykacyjnych swoim użytkownikom, ale koszty windykacji są pobierane od inwestorów. Firmy windykacyjne nie zajmują się też odzyskiwaniem każdych pieniędzy. Najczęściej minimalną kwotą podlegającą egzekucji jest kwota 1000 zł. Jeśli inwestor pożyczy 200 zł jednemu użytkownikowi to ma naprawdę małe szanse na odzyskanie pieniędzy w przypadku problemów. Co więcej, windykacja byłaby mało opłacalna i efektywna.
Inną sprawą jest wątpliwość ratingów publikowanych przez serwisy pożyczkowe. Tak naprawdę nie warto sugerować się ilością gwiazdek oraz ich kolorem. Potencjalny naciągacz może kryć się pod maksymalnym ratingiem i może być obdarzony dużym zaufaniem, a mimo to zechce pooszukiwać. Przypuśćmy, że amator łatwego kapitału ma niekorzystne ratingi w dwóch różnych serwisach. Co więc robi? Rejestruje się w trzecim, dokonuje weryfikacji i pozuje na godnego zaufania kontrahenta. Po otrzymaniu pożyczki znika razem z pieniędzmi i słuch po nim ginie. Niewątpliwą luką w działaniu systemów pożyczkowych jest brak współpracy międzyplatformowej. Ograniczona zdolność kredytowa w jednym serwisie powinna powodować automatyczne problemy w innych.
Ulubionym powiedzeniem bankierów jest powiedzenie:
Idźmy dalej. Dochód pochodzący z odsetek jest oczywiście opodatkowany 19% podatkiem Belki, pobieranym od całości dochodu bez uwzględnienia kosztów. Czyli najpierw serwisy pobierają należne im prowizje, a z tego co zostanie, pożyczkodawca musi zapłacić podatek na koniec każdego roku podatkowego. Może dojść do sytuacji, w której inwestor będzie zmuszony dopłacić do pożyczki z własnej kieszeni, ze względu na zobowiązania względem fiskusa.
Przez jakiś czas zastanawiałem się nad rozpoczęciem pożyczania innym ludziom pieniędzy za pośrednictwem serwisów pożyczkowych. Jednak zapoznając się z opiniami innych użytkowników oraz zasadami funkcjonowania platform social lending, doszedłem do wniosku, że zyski oferowane przez te serwisy są zbyt niskie w stosunku do ryzyka utraty pieniędzy. Brakuje wygodnych możliwości weryfikacji tożsamości pożyczkobiorców oraz ich dochodów. Prawdopodobnie instytucja social lending nie jest nadzorowana przez żaden z organów finansowych. Pożyczki bezpośrednie powinny podlegać nadzorowi KNF, wtedy inwestorzy byliby bezpieczniejsi.
Sam zamysł social lending oparty jest na strategii win-win (wszyscy wygrywają), ponieważ pożyczkobiorcy mogą uzyskać finansowanie, a pożyczkodawcy pomnożyć kapitał. Social lending stanowi idealną alternatywę kredytowo-pożyczkową w przypadku braku akceptowalnej przez banki zdolności kredytowej.
Jako, że interesują mnie wszelkie formy robienia pieniędzy za pomocą pieniędzy, omówię systemy pożyczek bezpośrednich od strony pożyczkodawców, bo to oni są najbardziej narażeni na działanie potencjalnych oszustów.
Platformy WWW nie ponoszą praktycznie żadnego ryzyka związanego z możliwością utraty kapitału. Serwisy te wyłącznie pośredniczą w przepływie pieniędzy. Umowa pożyczki zawierana jest pomiędzy osobami fizycznymi, czyli wszelkie problemy z windykacją należności leżą w gestii inwestora. W internecie można znaleźć wiele artykułów na temat odsetku niespłacanych należności, który wynosi rzekomo 0,5%. Okazuje się, że odsetek nieodzyskanych wierzytelności może sięgać nawet 30% przy większych sumach. Serwisy pożyczkowe co prawda oferują usługi firm windykacyjnych swoim użytkownikom, ale koszty windykacji są pobierane od inwestorów. Firmy windykacyjne nie zajmują się też odzyskiwaniem każdych pieniędzy. Najczęściej minimalną kwotą podlegającą egzekucji jest kwota 1000 zł. Jeśli inwestor pożyczy 200 zł jednemu użytkownikowi to ma naprawdę małe szanse na odzyskanie pieniędzy w przypadku problemów. Co więcej, windykacja byłaby mało opłacalna i efektywna.
Inną sprawą jest wątpliwość ratingów publikowanych przez serwisy pożyczkowe. Tak naprawdę nie warto sugerować się ilością gwiazdek oraz ich kolorem. Potencjalny naciągacz może kryć się pod maksymalnym ratingiem i może być obdarzony dużym zaufaniem, a mimo to zechce pooszukiwać. Przypuśćmy, że amator łatwego kapitału ma niekorzystne ratingi w dwóch różnych serwisach. Co więc robi? Rejestruje się w trzecim, dokonuje weryfikacji i pozuje na godnego zaufania kontrahenta. Po otrzymaniu pożyczki znika razem z pieniędzmi i słuch po nim ginie. Niewątpliwą luką w działaniu systemów pożyczkowych jest brak współpracy międzyplatformowej. Ograniczona zdolność kredytowa w jednym serwisie powinna powodować automatyczne problemy w innych.
Ulubionym powiedzeniem bankierów jest powiedzenie:
"Ufaj, ale sprawdzaj"
Serwisy pożyczkowe wymagają podawania informacji o wysokości przychodów oraz kosztów, łącznie z ratami zaciągniętych kredytów, jeśli takie istnieją. Wymagają podania również źródła uzyskiwania przychodu. W praktyce dane te mogą być prawdziwe, ale jak je sprawdzić? Można zamęczać pożyczkobiorcę żądaniami wysłania skanów zaświadczenia o dochodach, umowy o pracę itd. Jednak i to może być zbyt mało. Serwisy pożyczkowe doświadczyły przykrego incydentu z wyłudzaniem pieniędzy i podpisywaniem umów z fikcyjnymi danymi zameldowania. Oszuści atakowali każdy z trzech serwisów po kolei. Niestety nikt się nie zorientował na czas. Czy w takim przypadku należy wymagać potwierdzenia zameldowania lub kserokopii dowodu osobistego? Być może pożyczkobiorcy bardziej opłacałoby się pójście do banku?
Idźmy dalej. Dochód pochodzący z odsetek jest oczywiście opodatkowany 19% podatkiem Belki, pobieranym od całości dochodu bez uwzględnienia kosztów. Czyli najpierw serwisy pobierają należne im prowizje, a z tego co zostanie, pożyczkodawca musi zapłacić podatek na koniec każdego roku podatkowego. Może dojść do sytuacji, w której inwestor będzie zmuszony dopłacić do pożyczki z własnej kieszeni, ze względu na zobowiązania względem fiskusa.
Przez jakiś czas zastanawiałem się nad rozpoczęciem pożyczania innym ludziom pieniędzy za pośrednictwem serwisów pożyczkowych. Jednak zapoznając się z opiniami innych użytkowników oraz zasadami funkcjonowania platform social lending, doszedłem do wniosku, że zyski oferowane przez te serwisy są zbyt niskie w stosunku do ryzyka utraty pieniędzy. Brakuje wygodnych możliwości weryfikacji tożsamości pożyczkobiorców oraz ich dochodów. Prawdopodobnie instytucja social lending nie jest nadzorowana przez żaden z organów finansowych. Pożyczki bezpośrednie powinny podlegać nadzorowi KNF, wtedy inwestorzy byliby bezpieczniejsi.
Etykiety: Inwestowanie
sobota, 25 październik 2008
Compounding - tak czy nie?
Compunding to nic innego jak procent składany, czyli odpowiednik kapitalizacji odsetek w świecie HYIPów. Dzięki wykorzystaniu prentu składanego, gracz może pomnażać zyski z zawrotną szybkością. Pojawia się jednak problem długości życia wybranego programu. Z tego powodu wybór reinwestycji wszystkich zysków nie zawsze może być trafiony.
Korzystając z różnych HYIPowych kalkulatorów bardzo łatwo można obliczyć całkowity zysk bez użycia procentu składanego, a później z jego użyciem. Rozbieżności bywają bardzo duże. Przypuśćmy, że wpłacamy 100$ do HYIPa oferującego dzienne wypłayt zysku w wysokości 1,5% przez 250 dni, a po zakończeniu planu inwestycyjnego, zwraca wkład początkowy. Po 250 dniach zarobek wyniósłby 375$ nie licząc wkładu. Jeśli natomiast postanowilibyśmy reinwestować wszystkie zyski przez ten czas, to zakładając że HYIP "dożyłby" końca inwestycji, mielibyśmy zwrot nie w wysokości 375%, ale aż 4035%!! Zamiast zarobionych 375$ zysk wyniósłby 4035$. Jest to ponad 10 krotnie więcej.
Rzeczywistość jednak nie wygląda aż tak różowo. Gdyby taka prosta matematyka działała w przypadku przeciętnych HYIPów, każdy mógłby się bardzo szybko stać milionerem. 250 dni to 8 miesięcy. Jeśli do tego czasu doliczyć wcześniejszą egzystencję HYIPa, np. 180 dni, to widać że łączny czas życia programu pod koniec planu inwestycyjnego wynosiłby około 14 miesięcy, czyli ponad rok. Niestety nie można znaleźć zbyt wielu HYIPów mogących się pochwalić czasem istnienia przekraczającym rok. Dlatego też zastosowanie 100% reinwestycji zysków mogłoby przynieść stratę wkładu początkowego zamiast obiecywane zyski.
Procent składany to świetne narzędzie, ale trzeba je stosować z umiarem. Bardzo łatwo chciwość może przejąć kontrolę nad graczem, który porwany przez emocje zdecyduje się pod wpływem impulsu na agresywne pomnażanie kapitału. Moim zdaniem:
Korzystając z różnych HYIPowych kalkulatorów bardzo łatwo można obliczyć całkowity zysk bez użycia procentu składanego, a później z jego użyciem. Rozbieżności bywają bardzo duże. Przypuśćmy, że wpłacamy 100$ do HYIPa oferującego dzienne wypłayt zysku w wysokości 1,5% przez 250 dni, a po zakończeniu planu inwestycyjnego, zwraca wkład początkowy. Po 250 dniach zarobek wyniósłby 375$ nie licząc wkładu. Jeśli natomiast postanowilibyśmy reinwestować wszystkie zyski przez ten czas, to zakładając że HYIP "dożyłby" końca inwestycji, mielibyśmy zwrot nie w wysokości 375%, ale aż 4035%!! Zamiast zarobionych 375$ zysk wyniósłby 4035$. Jest to ponad 10 krotnie więcej.
Rzeczywistość jednak nie wygląda aż tak różowo. Gdyby taka prosta matematyka działała w przypadku przeciętnych HYIPów, każdy mógłby się bardzo szybko stać milionerem. 250 dni to 8 miesięcy. Jeśli do tego czasu doliczyć wcześniejszą egzystencję HYIPa, np. 180 dni, to widać że łączny czas życia programu pod koniec planu inwestycyjnego wynosiłby około 14 miesięcy, czyli ponad rok. Niestety nie można znaleźć zbyt wielu HYIPów mogących się pochwalić czasem istnienia przekraczającym rok. Dlatego też zastosowanie 100% reinwestycji zysków mogłoby przynieść stratę wkładu początkowego zamiast obiecywane zyski.
Procent składany to świetne narzędzie, ale trzeba je stosować z umiarem. Bardzo łatwo chciwość może przejąć kontrolę nad graczem, który porwany przez emocje zdecyduje się pod wpływem impulsu na agresywne pomnażanie kapitału. Moim zdaniem:
Nigdy nie warto reinwestować wszystkich zysków
Oczywiście jeśli mówimy o szeroko rozpowszechnionych, publicznych HYIPach, monitorowanych przez znane i nie znane monitory. Tutaj warto stosować stopę reinwestycji w wysokości 25%. Jeśli postanawiam reinwestować zyski to próg 25% zysku jest maksymalnym pułapem, na który sobie pozwalam. Większość HYIPów oferujących compunding udostępnia listę rozwijalną, z której można wybrać procentowo określoną wielkość zysków, które mają być reinwestowane. Zazwyczaj skala rozpoczyna się od 0%, a kończy na 100%. Każda kolejna wartość różni się od poprzedniej o 5%. Są HYIPy udostępniające listę składającą się jedynie z 4 wartości - 0%, 25%, 50%, 75% oraz 100%.
Inaczej sytuacja wygląda w przypadku prywatnych HYIPów działających w formie klubów inwestycyjnych. Tylko i wyłącznie wpłacając pieniądze do tego typu programów można rozważyć możliwość całkowitej reinwestycji zysków. Prywatne kluby inwestycyjne są źródłem bardzo pokaźnych i pewnych zysków dla inwestorów oraz dla właścicieli. W interesie takiego HYIPa leży dbanie o użytkowników, bo inaczej zarządzający straciliby duże pieniądze.
Narzędzie zwane compunding jest skuteczne, ale tylko wtedy, gdy jest rozsądnie stosowane. Jeśli już bardzo chcesz przyspieszać pomnażanie kapitału zastanów się najpierw czy warto, bo może się okazać, że zamiast zysków zanotujesz straty.
Inaczej sytuacja wygląda w przypadku prywatnych HYIPów działających w formie klubów inwestycyjnych. Tylko i wyłącznie wpłacając pieniądze do tego typu programów można rozważyć możliwość całkowitej reinwestycji zysków. Prywatne kluby inwestycyjne są źródłem bardzo pokaźnych i pewnych zysków dla inwestorów oraz dla właścicieli. W interesie takiego HYIPa leży dbanie o użytkowników, bo inaczej zarządzający straciliby duże pieniądze.
Narzędzie zwane compunding jest skuteczne, ale tylko wtedy, gdy jest rozsądnie stosowane. Jeśli już bardzo chcesz przyspieszać pomnażanie kapitału zastanów się najpierw czy warto, bo może się okazać, że zamiast zysków zanotujesz straty.
Etykiety: HYIP
środa, 15 październik 2008
Sprawdzaj adresy stron!
Z powodu zmian w strukturach E-Gold, następcą tego systemu płatności jest Liberty Reserve. Obecnie ofiarami ataków oszustów padają użytkownicy LR. Jak podaje GoldPoll, HYIP HoursMoney posługuje się oszukańczą stroną SCI Liberty Reserve w celu wyłudzania danych od użytkowników. Wspomniana strona znajduje się pod adresem sci.liibertyreserve.com. Mimo, że na pierwszy rzut oka, adres jest prawie identyczny z oryginałem, to znamiona oszustwa zdradza podwójna literka "i".
W poście "Uważaj, bo możesz zostać okradziony", pisałem o fałszywych mailach rzekomo wysłanych przez E-Gold. Teraz już takich maili nikt nie wysyła, bo pieniądze odpłynęły do LR, który stał się naprawdę łakomym kąskiem. Z tego powodu zawsze zwracaj uwagę na adres strony, za pomocą której dokonujesz płatności. Jeśli zauważysz brak protokołu https powinieneś mieć się na baczności, bo może to być pierwszy znak próby wyłudzenia.
W poście "Uważaj, bo możesz zostać okradziony", pisałem o fałszywych mailach rzekomo wysłanych przez E-Gold. Teraz już takich maili nikt nie wysyła, bo pieniądze odpłynęły do LR, który stał się naprawdę łakomym kąskiem. Z tego powodu zawsze zwracaj uwagę na adres strony, za pomocą której dokonujesz płatności. Jeśli zauważysz brak protokołu https powinieneś mieć się na baczności, bo może to być pierwszy znak próby wyłudzenia.
Etykiety: HYIP
sobota, 11 październik 2008
HYIP z prawdziwego zdarzenia
Thomas Martin Investments ltd - instytucja zarejestrowana na Seszelach, pierwotnie działająca w Luksemburgu. Początki tego HYIPa sięgają roku 1990 kiedy grupa przyjaciół utworzyła klub inwestycyjny, którym zarządzał Thomas Martin. Od 2007 roku HYIP jest dostępny online.
Nie będę wgłębiał się w szczegóły działalności programu, bo te informacje można znaleźć na stronie. Obecnie jest to prywatny program, do którego można się przyłączyć otrzymując zaproszenie od aktualnego członka klubu. HYIP nie korzysta z maskowania whois dzięki czemu adresy podane na stronie pokrywają się z danymi whois. HYIP nie płaci polecającym za werbowanie nowych członków. Posiada realne wkłady początkowe, a zyski wypłaca raz w tygodniu lub raz w miesiącu. Na autorskim forum HYIPa można porozmawiać z dotychczasowymi użytkownikami. Przeglądając niektóre posty stwierdziłem, że Stan Martin (syn Thomasa Martina) traktuje inwestorów jak partnerów, a nie frajerów. Inwestując powyżej 10 000$ można zyskać gwarancje zwrotu pieniędzy stwierdzoną pismem.
Na forum TalkGold znalazłem kilka negatywnych opinii, w których inni użytkownicy twierdzili, że HYIP ma korzenie w Rosji i na Ukrainie. Wątek o tym programie nie rozwija się zbyt dynamicznie, mimo że program jest rzeczywiście realny i nie oszukuje. Niektórzy narzekają, że 100$ to zbyt dużo, ale lepiej jest wpłacić te pieniądze do realnego HYIPa niż do kilku scamów.
W kursie emailowym pisałem, że HYIPy płacące w kilkugodzinnych odstępach czasu są prawdopodobnie scamami. Operacje u Thomasa Martina odbywają się z tygodniowym opóźnieniem, co daje podstawę do przypuszczania, że HYIP rzeczywiście dokonuje wszystkich niezbędnych transakcji pomiędzy rachunkami inwestycyjnymi, a kontami złota i kontami osobistymi.
Thomas Martin Investments ltd jest HYIPem z prawdziwego zdarzenia, do którego jednak trudno się dostać. Prywatne kluby inwestycyjne, takie jak TMI, są świetnymi okazjami do pomnażania kapitału.
Nie będę wgłębiał się w szczegóły działalności programu, bo te informacje można znaleźć na stronie. Obecnie jest to prywatny program, do którego można się przyłączyć otrzymując zaproszenie od aktualnego członka klubu. HYIP nie korzysta z maskowania whois dzięki czemu adresy podane na stronie pokrywają się z danymi whois. HYIP nie płaci polecającym za werbowanie nowych członków. Posiada realne wkłady początkowe, a zyski wypłaca raz w tygodniu lub raz w miesiącu. Na autorskim forum HYIPa można porozmawiać z dotychczasowymi użytkownikami. Przeglądając niektóre posty stwierdziłem, że Stan Martin (syn Thomasa Martina) traktuje inwestorów jak partnerów, a nie frajerów. Inwestując powyżej 10 000$ można zyskać gwarancje zwrotu pieniędzy stwierdzoną pismem.
Na forum TalkGold znalazłem kilka negatywnych opinii, w których inni użytkownicy twierdzili, że HYIP ma korzenie w Rosji i na Ukrainie. Wątek o tym programie nie rozwija się zbyt dynamicznie, mimo że program jest rzeczywiście realny i nie oszukuje. Niektórzy narzekają, że 100$ to zbyt dużo, ale lepiej jest wpłacić te pieniądze do realnego HYIPa niż do kilku scamów.
W kursie emailowym pisałem, że HYIPy płacące w kilkugodzinnych odstępach czasu są prawdopodobnie scamami. Operacje u Thomasa Martina odbywają się z tygodniowym opóźnieniem, co daje podstawę do przypuszczania, że HYIP rzeczywiście dokonuje wszystkich niezbędnych transakcji pomiędzy rachunkami inwestycyjnymi, a kontami złota i kontami osobistymi.
Thomas Martin Investments ltd jest HYIPem z prawdziwego zdarzenia, do którego jednak trudno się dostać. Prywatne kluby inwestycyjne, takie jak TMI, są świetnymi okazjami do pomnażania kapitału.
Etykiety: Due Diligence
Polski żart
Zanim przejdę do konkretów, chciałbym podziękować subskrybentom, którzy nadesłali zupełnie bezinteresownie ciekawe propozycje HYIPów. Na razie jest ich niewiele, dlatego mogę na bieżąco je analizować. Jeśli ktoś jeszcze chciałby mi coś podesłać, zapraszam. Jeśli jednak otrzymam zbyt dużo maili, nie zdołam zbadać wszystkich HYIPów, tylko wybiorę najciekawsze. Do rzeczy....
W sieci pojawił się HYIP o nazwie Polish Fund Ltd. Istnieje od 20.09.2008, a domena zarejestrowana jest do roku 2013. Jednak, gdy wszedłem na stronę WWW programu, trochę chciało mi się śmiać. Otóż, HYIP twierdzi, że dokonuje inwestycji w polskie nieruchomości o wartości około 1 mln euro oraz 3 mln euro. Na stronie znajduje się garść informacji ekonomicznych oraz stwierdzenie, że inwestycje w polskie nieruchomości przynoszą zwrot w granicach od 50% do 350% (mówimy o aprecjacji). HYIP płaci maksymalnie 1,9% dziennie do końca życia. Oferuje 5% za poleconych. Po 180 dniach można wypłacić pierwotny depozyt. Oczywiście jest możliwość reinwestycji. Najmniejsza suma, którą trzeba pzeznaczyć na wpłatę wynosi 1$. Wartość kolejnego progu trochę szokuje, bo jest to 750$ (zbyt duzy skok). Biuro HYIPa rzekomo mieści się we Wrocławiu przy ul. Strzegomskiej. Podane są nawet telefony...
Najpierw sprawdziłem informacje whois, z których nie wiele wynika, bo twórcy programu korzystali z usług typu Privacy Protected. Postanowiłem więc sprawdzić istnienie podanego na stronie adresu w mapach Google. Na ulicy Strzegomskiej 2/4 mieszczą się następujące instytucje: Vorwerk Polska Sp. z o.o. oraz Atos Origin IT Services Sp. z o.o. Zadzwoniłewm pod podany numer telefonu, którego nikt nie odebrał. Dzwoniłem do biura numerów TP i okazuje się, że Telekomunikacja nie posiada takiego numeru w swojej bazie abonentów (prawdopodobnie innych operator).
Jeśli interesujesz się rynkiem nieruchomości w Polsce, wiesz zapewne, że mieliśmy wyhamowanie wzrostu cen, które teraz spadają. Nie można więc zarabiać na aprecjacji wartości nieruchomości. Wartości nieruchomości, w które chce inwestować Polish Fund są zbyt duże, aby możliwe było zebranie wystarczającej ilości pieniędzy od użytkowników. Moim zdaniem, miliona euro nigdy nie uzbierają. Adres siedziby został dobrany na hybił rafił, a numer telefonu znajdujący się na stronie należy pewnie do prywatnej osoby. Na forum TalkGold użytkownicy nie mają zastrzeżeń do tego HYIPa, twierdzą nawet, że po drugiej stronie linii telefonicznej kryje się jakaś Hania.
Nie analizowałem długo HYIPa Polish Fund, bo jest ewidentnym oszustwem. Ludzie, którzy załżzyli ten program chcą się szybko wzbogacić i zniknąć. Jeśli powierzyłeś jakiekolwiek pieniądze Polish Fund lepiej się wycofaj i uciekaj tak daleko jak możesz, bo stracisz.
W sieci pojawił się HYIP o nazwie Polish Fund Ltd. Istnieje od 20.09.2008, a domena zarejestrowana jest do roku 2013. Jednak, gdy wszedłem na stronę WWW programu, trochę chciało mi się śmiać. Otóż, HYIP twierdzi, że dokonuje inwestycji w polskie nieruchomości o wartości około 1 mln euro oraz 3 mln euro. Na stronie znajduje się garść informacji ekonomicznych oraz stwierdzenie, że inwestycje w polskie nieruchomości przynoszą zwrot w granicach od 50% do 350% (mówimy o aprecjacji). HYIP płaci maksymalnie 1,9% dziennie do końca życia. Oferuje 5% za poleconych. Po 180 dniach można wypłacić pierwotny depozyt. Oczywiście jest możliwość reinwestycji. Najmniejsza suma, którą trzeba pzeznaczyć na wpłatę wynosi 1$. Wartość kolejnego progu trochę szokuje, bo jest to 750$ (zbyt duzy skok). Biuro HYIPa rzekomo mieści się we Wrocławiu przy ul. Strzegomskiej. Podane są nawet telefony...
Najpierw sprawdziłem informacje whois, z których nie wiele wynika, bo twórcy programu korzystali z usług typu Privacy Protected. Postanowiłem więc sprawdzić istnienie podanego na stronie adresu w mapach Google. Na ulicy Strzegomskiej 2/4 mieszczą się następujące instytucje: Vorwerk Polska Sp. z o.o. oraz Atos Origin IT Services Sp. z o.o. Zadzwoniłewm pod podany numer telefonu, którego nikt nie odebrał. Dzwoniłem do biura numerów TP i okazuje się, że Telekomunikacja nie posiada takiego numeru w swojej bazie abonentów (prawdopodobnie innych operator).
Jeśli interesujesz się rynkiem nieruchomości w Polsce, wiesz zapewne, że mieliśmy wyhamowanie wzrostu cen, które teraz spadają. Nie można więc zarabiać na aprecjacji wartości nieruchomości. Wartości nieruchomości, w które chce inwestować Polish Fund są zbyt duże, aby możliwe było zebranie wystarczającej ilości pieniędzy od użytkowników. Moim zdaniem, miliona euro nigdy nie uzbierają. Adres siedziby został dobrany na hybił rafił, a numer telefonu znajdujący się na stronie należy pewnie do prywatnej osoby. Na forum TalkGold użytkownicy nie mają zastrzeżeń do tego HYIPa, twierdzą nawet, że po drugiej stronie linii telefonicznej kryje się jakaś Hania.
Nie analizowałem długo HYIPa Polish Fund, bo jest ewidentnym oszustwem. Ludzie, którzy załżzyli ten program chcą się szybko wzbogacić i zniknąć. Jeśli powierzyłeś jakiekolwiek pieniądze Polish Fund lepiej się wycofaj i uciekaj tak daleko jak możesz, bo stracisz.
Etykiety: Due Diligence
piątek, 10 październik 2008
Social landing w HYIPowym wydaniu?
Jeden z moich subskrybentów podesłał mi kilka adresów HYIPów, z których dwa mnie zaciekawiły - WOIP oraz Thomas Martin Investment Club. W tym poście napiszę, co sądzę na temat HYIPa WOIP będącego serwisem pożyczek internetowych.
Program pożycza pieniądze i żąda 1,6% od kwoty pożyczki. Pożyczkodawca zarabia 1% dziennie od pieniędzy, które pożyczył innym ludziom. Mimo, że wielkość zysku jest bardzo przyzwoita jeśli brać pod uwagę HYIPy, to model działania programu jest zupełnie nie realny. Po pierwsze, minimalna suma pożyczki wynosi 1$ - to za mało. W polskich serwisach typu social lending minimalna kwota, którą można pożyczyć wynosi 50 zł, co w przeliczeniu nawet po niskim kursie dolara, daje 25$. Poza tym spłaty rat zazwyczaj następują w okresach miesięcznych, a nie dodziennie. Inwestor zarabia raz w miesiącu otrzymując procentowo naliczony zysk. Skąd wobec tego WOIP bierze pieniądze na wypłaty?
Nie trudno się domyślić. Otóż, HYIP oferuje polecającym, aż 10% od depozytów poleconych. Tak ustalona wartość względna pozwala sądzić, że działalność pożyczkowa jest tylko przykrywką HYIPa, który jest tak naprawdę piramidą.
Przeglądając fora dyskusyjne, nie znalazłem negatywnych opinii na temat tego programu. Jak narazie płaci i wszyscy są z niego zadowoleni. Jednak po głębszej analizie, doszukałem się kilku ciekawych informacji.
Na pierwszy ogień poszła domena programu, która jest zarejestrowana do 2011 roku, ale na rosyjskim IP(!!). Z informacji whois można dowiedzieć się, że osobą związaną z HYIPem jest Cayle Vlahovic, o którym prawie niczego nie znalazłem w sieci. Udało mi się dotrzeć jednak do "umowy" pożyczkowej, z której wynika, że ten pan jest rzekomym prezesem WOIP (mają nawet pieczątkę).
Sprawdziłem adresy zamieszczone w sekcji About i okazało się, że naprawdę istnieją, ale znajdują się pod nimi inne instytucje. Adres kanadyjski wskazuje na rozgłośnię radiowo-telewizyjną (Canadian Broadcasting Corporation). Budynek znajdujący się przy 181 Queen Street wygląda tak jak na tym zdjęciu. Natomiast pod adresem gibraltarskim znajduje się organizacja Gibraltar Heritage Trust, zajmująca się renowacją zabytków. Różnice tkwią tylko w numerach skrytek pocztowych. Niestety wyszukiwarka nie znalazła innej strony, niż strona HYIPa, na której znalazłyby się dane o skrytce nr 3440. Prawdopodobnie to wymyślony numer.
Znalazłem również artykuł, w którym autor twierdzi, że E-Holding LTD wogóle nie istnieje. Wpisując tą nazwę do wyszukiwarki znajdującej się na kanadyjskiej stronie White Pages, nie mogłem znaleźć tej instytucji. Wyświetliło się kilkadziesiąt firm zawierających w nazwie słowo "holding", ale żadna z nich nie była E-Holdingiem. Z jednej strony siedzibą firmy jest Ottawa (181 Queen Street znajduje się właśnie w tym mieście), a z drugiej strony kod "ON K1Y 1E4" udostępniony w serwisie HYIPa, wskazuje na Ontario(!!)
Jeśli zastanawiasz się czy wpłacić pieniądze do HYIPa WOIP, doradzam rozwagę. Po przeprowadzeniu analizy nie wpłaciłbym niczego. Jednak Twoja decyzja może różnić się od mojej, więc ostateczny ruch pozostawiam Tobie.
Program pożycza pieniądze i żąda 1,6% od kwoty pożyczki. Pożyczkodawca zarabia 1% dziennie od pieniędzy, które pożyczył innym ludziom. Mimo, że wielkość zysku jest bardzo przyzwoita jeśli brać pod uwagę HYIPy, to model działania programu jest zupełnie nie realny. Po pierwsze, minimalna suma pożyczki wynosi 1$ - to za mało. W polskich serwisach typu social lending minimalna kwota, którą można pożyczyć wynosi 50 zł, co w przeliczeniu nawet po niskim kursie dolara, daje 25$. Poza tym spłaty rat zazwyczaj następują w okresach miesięcznych, a nie dodziennie. Inwestor zarabia raz w miesiącu otrzymując procentowo naliczony zysk. Skąd wobec tego WOIP bierze pieniądze na wypłaty?
Nie trudno się domyślić. Otóż, HYIP oferuje polecającym, aż 10% od depozytów poleconych. Tak ustalona wartość względna pozwala sądzić, że działalność pożyczkowa jest tylko przykrywką HYIPa, który jest tak naprawdę piramidą.
Przeglądając fora dyskusyjne, nie znalazłem negatywnych opinii na temat tego programu. Jak narazie płaci i wszyscy są z niego zadowoleni. Jednak po głębszej analizie, doszukałem się kilku ciekawych informacji.
Na pierwszy ogień poszła domena programu, która jest zarejestrowana do 2011 roku, ale na rosyjskim IP(!!). Z informacji whois można dowiedzieć się, że osobą związaną z HYIPem jest Cayle Vlahovic, o którym prawie niczego nie znalazłem w sieci. Udało mi się dotrzeć jednak do "umowy" pożyczkowej, z której wynika, że ten pan jest rzekomym prezesem WOIP (mają nawet pieczątkę).
Sprawdziłem adresy zamieszczone w sekcji About i okazało się, że naprawdę istnieją, ale znajdują się pod nimi inne instytucje. Adres kanadyjski wskazuje na rozgłośnię radiowo-telewizyjną (Canadian Broadcasting Corporation). Budynek znajdujący się przy 181 Queen Street wygląda tak jak na tym zdjęciu. Natomiast pod adresem gibraltarskim znajduje się organizacja Gibraltar Heritage Trust, zajmująca się renowacją zabytków. Różnice tkwią tylko w numerach skrytek pocztowych. Niestety wyszukiwarka nie znalazła innej strony, niż strona HYIPa, na której znalazłyby się dane o skrytce nr 3440. Prawdopodobnie to wymyślony numer.
Znalazłem również artykuł, w którym autor twierdzi, że E-Holding LTD wogóle nie istnieje. Wpisując tą nazwę do wyszukiwarki znajdującej się na kanadyjskiej stronie White Pages, nie mogłem znaleźć tej instytucji. Wyświetliło się kilkadziesiąt firm zawierających w nazwie słowo "holding", ale żadna z nich nie była E-Holdingiem. Z jednej strony siedzibą firmy jest Ottawa (181 Queen Street znajduje się właśnie w tym mieście), a z drugiej strony kod "ON K1Y 1E4" udostępniony w serwisie HYIPa, wskazuje na Ontario(!!)
Jeśli zastanawiasz się czy wpłacić pieniądze do HYIPa WOIP, doradzam rozwagę. Po przeprowadzeniu analizy nie wpłaciłbym niczego. Jednak Twoja decyzja może różnić się od mojej, więc ostateczny ruch pozostawiam Tobie.
Etykiety: Due Diligence
czwartek, 9 październik 2008
Chciwość, głupota i strach
Newton powiedział, ze jest w stanie przewidzieć ruchy ciał niebieskich, ale nie jest w stanie przewidzieć ludzkiego szaleństwa. Każdej modzie inwestycyjnej towarzyszą trzy uczucia - chciwość, strach oraz głupota. Nie wiadomo w jakiej kolejności one wystąpią, a wystąpią na pewno.
Na przełomie lipca i sierpnia 2007 roku amatorzy popełnili błąd i weszli na rynek akcji u szczytu hossy. Niestety ludzkie zachowanie się nie zmienia, a historia się powtarza. Obecnie mamy do czynienia z inwestycyjnym szaleństwem w odniesieniu do złota. Więcej można przeczytać w artykule opublikowanym w serwisie Onet.pl - "Polskę opanowała gorączka złota".
Widać analogię do sytuacji z zeszłorocznych wakacji. Nie trzeba długo czekać, aż złoto zacznie gwałtownie tanieć. Obecnie już jest w trendzie spadkowym jednak nie widać jeszcze gwałtownych zmian cen tego kruszcu. Wystarczy poczekać do momentu, w którym złoto stanieje do 500 USD za uncję, żeby ujrzeć kolejny wielki odwrót amatorów. Granica 1300 USD jest realna, ale na pewno nie teraz. Umacniający się dolar nie sprzyja wartości złota, a nie zanosi się, aby dolar zaczął znów tanieć.
Na przełomie lipca i sierpnia 2007 roku amatorzy popełnili błąd i weszli na rynek akcji u szczytu hossy. Niestety ludzkie zachowanie się nie zmienia, a historia się powtarza. Obecnie mamy do czynienia z inwestycyjnym szaleństwem w odniesieniu do złota. Więcej można przeczytać w artykule opublikowanym w serwisie Onet.pl - "Polskę opanowała gorączka złota".
Widać analogię do sytuacji z zeszłorocznych wakacji. Nie trzeba długo czekać, aż złoto zacznie gwałtownie tanieć. Obecnie już jest w trendzie spadkowym jednak nie widać jeszcze gwałtownych zmian cen tego kruszcu. Wystarczy poczekać do momentu, w którym złoto stanieje do 500 USD za uncję, żeby ujrzeć kolejny wielki odwrót amatorów. Granica 1300 USD jest realna, ale na pewno nie teraz. Umacniający się dolar nie sprzyja wartości złota, a nie zanosi się, aby dolar zaczął znów tanieć.
Obecna sytuacja jest ostatnim momentem, aby opuścić rynek złota bez strat. Ten kto poczeka dłużej, pożegna się ze sowimi pieniędzmi.
Etykiety: Inwestowanie
poniedziałek, 6 październik 2008
Jak założyć HYIPa?
Z nagrania nie dowiesz się jak powstają oszustwa oparte na skrypcie Gold Coders, ale jaka jest koncepcja zakładania realnych projektów inwestycyjnych. Dowiesz się też, że internetowe HYIPy mają się nijak do rzeczywistości.
Etykiety: Video
środa, 1 październik 2008
III Kwartał 2008
Etykiety: Raporty






